Jak używać wosków zapachowych Yankee Candle?

Wyglądają jak miniaturowe, bardzo urocze tarteletki – słodkie ciasteczka wypełniane kremem i owocowym musem. Jakby tego było mało, przynajmniej w niektórych konfiguracjach, pachną jak najpyszniejsze, cukiernicze delicje. Jednak łakome pochłanianie wosków Yankee Candle nie wróży niczego dobrego. I to bynajmniej nie dlatego, że są niestrawne. Po prostu – woskowe tarteletki najpiękniej swój potencjał ujawniają wtedy, kiedy się je dobrze rozgrzeje!

Woski zapachowe Yankee Candle cieszą się stale rosnącym wzięciem. Ich zwolennicy wyrokują, że popularność tych pachnących maleństw prześcignie wkrótce sławę klasycznych, aromaterapeutycznych świec. Czy tak się stanie? Przekonamy się niebawem. Teraz jednak, zamiast debatować nad przeszłością aromaterapii w domowym wydaniu, warto się woskom przyjrzeć z bliska. Choćby po to, żeby odkryć drzemiącą w nich moc zanim stanie się to niemożliwie modne!

Natura w woskowej postaci

Woski Yankee Candle – tak samo jak świece zapachowe sygnowane logo tej niezwykłej marki – to 100% naturalności. Te drobne, niepozorne tarteletki wytwarzane są z (a jakże!) wosku: ekologicznego, w pełni bezpiecznego dla zdrowia i szczodrze nasączonego olejkami eterycznymi. Dzięki takiej budowie wosk Yankee Candle skrywa w sobie taki sam potencjał, co największe nawet świece do aromaterapii. Zresztą, jakby nie patrzeć, woskowe krążki są (de facto!) rodzajem świeczki – tyle tylko, że pozbawionej szklanej obudowy i wtopionego w jej wnętrze knota. Jak więc taką „niby świeczkę” zapalić? I jak wydobyć zaklęty w wosku aromat? Banalnie prosto, niezwykle widowiskowo, bardzo efektywnie!

Rytuał aromatycznego woskowania

Yankee Candle to marka, która nie tylko oferuje nam pełną gamę uwodzących, zaklętych w formie świec czy dyfuzorów zapachowych aromatów. Yankee Candle stawia na wszechstronność rozwiązań. Dzięki temu, kiedy marka wypuszcza na rynek jakiś produkt – nie tylko dopieszcza go pod względem jakości, ale i otacza praktycznymi, często bardzo dekoracyjnymi dodatkami. Entourage wosku zapachowego to przede wszystkim kominek – drobna, niepozorna, ale bajecznie widowiskowa konstrukcja, dostępna w wielu formatach i stylistykach.

Kominek posiada półeczkę na rozpakowany z folii ochronnej wosk – miejsce jest dostosowane do rozmiaru tarteletki, a piętro pod nią znajduje się stanowisko na tealight. Kiedy rozpalimy świecę – jej płomień stopniowo rozgrzeje wosk i uwolni z jego wnętrza to, co fani aromaterapii lubią najbardziej: moc cudownie skomponowanych zapachów, nawiązujących do naturalnych, niebanalnych i sprytnie ze sobą połączonych aromatów.

Działanie takiego zestawu jest wyśmienite. Aromaterapeutyczną moc wosku można jednak jeszcze zwiększyć! Wystarczy tarteletkę podgrzać tealightem z tej samej serii – wtedy, kompozycja rozprzestrzeni się po wnętrzu z niejako zdwojoną siłą! Ponadto, woski i tealighty można dowolnie mieszać, tak samo, jak mieszać można ze sobą kilka rodzajów skruszonego wosku. Przy odrobinie kreatywności i z użyciem szczypty wyobraźni uda nam się wykreować autorskie, niecodzienne perfumy wnętrzarskie – doskonale dopasowane do naszego nastroju i odpowiadające konkretnym, personalnym gustom.

Warto pamiętać, że woski Yankee Candle są mocno nasączone esencjami. Niekiedy już drobny, ułamany fragment tarteletki wystarczy, żeby – w chwilę po rozpaleniu tealight – dom wypełnił się mocnym aromatem. Dodatkowo, zapach wydobywający się z wosków jest niezwykle silny. Tarteletki nie tracą na objętości, ale palą się zwykle do ośmiu godzin (należy je rozgrzewać do chwili, aż aromat przestaje się ulatniać). Jednak, jak pokazuje praktyka, wystarczy pół godziny rozpuszczania, żeby zapach był wyczuwalny w pomieszczeniu nawet przez kilka dni!

To nie czas na wróżby! – efekty uboczne łatwe do stopienia

Używanie wosków zapachowych Yankee Candle tylko pozornie jest procesem skomplikowanym i wymagającym wprawy. Rozgrzewanie tarteletek nie sprawia żadnych trudności – zwłaszcza wtedy, kiedy kładziemy je na oryginalnych podgrzewaczach: idealnie wyprofilowanych, dostosowanych rozmiarem, wygodnych w czyszczeniu, w pełni bezpiecznych i (co tu dużo kryć!) bardzo dekoracyjnych.

Niestety, wiele osób – zwłaszcza na początku przygody z woskami Yankee Candle – nie inwestuje w podgrzewacze, a w same tarteletki, które następnie rozgrzewa chałupniczymi, zwykle niezbyt sprawnymi metodami. Cóż, takie praktyki świetnie sprawdzą się w andrzejki, kiedy lanie wosku jest czynnością pożądaną. Tyle tylko, że w codziennej praktyce niewielu z nas ucieszy fakt, że aromatyczna, nieumiejętnie rozgrzana tarteletka rozpłynęła się po dywanie tworząc na nim malowniczy, acz bliżej niesprecyzowany wzór.

Dlatego, jeśli naprawdę chcemy poznać zapachową tajemnicę wosków – dobrze jest rozgrzewać je w miseczkach oryginalnych podgrzewaczy. Skorzystanie z akcesoriów Yankee Candle zagwarantuje, że sesja aromaterapeutyczna zakończy się bez przykrych niespodzianek. A kiedy skorzystamy z mniej urodziwych odpowiedników kominków – dobrze jest ich miseczki wypełniać (chociażby) kuchennymi foremkami przeznaczonymi do wypieku babeczek. Kiedy tarta znajdzie się w opakowaniu na muffinkę – całość nie tylko zaprezentuje się wyjątkowo słodko, a roztopiony wosk nie zaleje podłogi, ale i (po skończonej sesji) podgrzewacz będzie można szybciej i sprawniej oczyścić, na przykład wkładając ostudzony kominek na chwilę do zamrażarki, chłodząc wosk kostkami lodu, delikatnie podważając go płaskim nożykiem lub ściskając sylikonową foremkę do babeczek (wtedy, znajdujący się w niej wosk szybko się wykruszy).